Ostatnia cyfra pojawia się na ekranie, biegnę ile sił w nogach, coraz mniej powietrza. Po kolei wyprzedzam inne dziewczyny- starsze i młodsze.
Teraz trzeba biec pod górę, zaraz w dół.
Szybko łapię kubeczek z wodą i go opróżniam. Tym razem niestety nie mam czasu zabrać napoju dla Madi. Niedaleko przed sobą zauważam Angelę. Muszę ją wyprzedzić! Przecież się założyłyśmy. Zaraz obok niej zauważam Jane- dziewczynę, która na ostatniej próbie spowodowała mój upadek oraz dziewczynę, która wylała swój kompot na moje ciuchy
podczas imprezy tydzień temu. Ją również muszę wyprzedzić.
Tak!
Udało się! Angela się uśmiecham, a Jane warczy. Ten widok mnie uszczęśliwia.
Bolą mnie nogi. Na horyzoncie widzę metę. To ona! Nareszcie! Przyśpieszam,
szybciej przebieram nogami co powoduje jeszcze większy ból mięśni łydek. To
ćwiczenia doprowadziły mnie do tego stanu. To dzięki nim jestem szybsza,
wytrzymalsza. Jeszcze mniej powietrza, pot cieknie mi z czoła. Nareszcie
nadeszła jesień- jest chłodniej., Jednak i tak podczas biegu jest mi gorąco.
Mimo to łatwiej mi teraz biec. Meta jest coraz bliżej.
Przebiegam koło Luisa, to oznacza, że to już koniec.
- Dziewiąta -informuje mnie i puszcza mi oczko. Zatrzymuję się. Jest mi
strasznie gorąco. Siadam, aby uspokoić oddech.
Do mety dobiegają kolejne dziewczyny.
- Wygrałaś! Jestem jedenasta, a Ty?- Pyta Angela jak do mnie podchodzi.
- Ja? Dziewiąta. Zdobędziemy więcej punktów. Udało Ci się wyprzedzić Jane?
- No jasne! Ona jest beznadziejna! Mam nadzieję, że tym razem Madi szybciej dobiegnie, przecież dużo ćwiczyła, a to już nie jest próba.
- Współczuje tym, którzy nie dobiegną...
- O! Jest!- Angela pokazuje mi palcem Madison.
Podbiegamy do niej. Skoro dobiegła do mety to chyba znaczy, że jej się udało! A jeżeli zabiorą ją w nocy, wywiozą ją na Marsa, wymażą pamięć i każą tam zostać by zaludnić planetę! Stanie się ich niewolnikiem! Nie pozwolę na to! Zrobię wszystko, by powstrzymać tych ludzi! Wszystko, nawet jeżeli musiałabym polecieć na Marsa!
- Udało się- ledwo sapie.- Jestem trzydziesta szósta! Zostaję!
- Ale się cieszę!- Krzyczy Angela i się na nią rzuca.
- Bałam się o Ciebie!- Wyznaję jej i również ją przytulam.
- Uwielbiam Was!- Jej radość jest taka szczera, taka prawdziwa. Ona na pewno bardziej się cieszy niż ta dziewczyna, która jest pierwsza. Podchodzi do nas Jane.
- Smarkulo, jeszcze zobaczysz kto tu rządzi. Jeszcze będę pierwsza!
Wybuchamy śmiechem, a ona odchodzi. Naprawdę się wkurzyła.
Wiem, że dzisiaj jest piątek, a nie sobota, ale nie będzie mnie jutro przy komputerze, więc pisze dzisiaj ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz