Nim przejdziemy do kolejnego rozdziału chciałam Wam o nim troszkę opowiedzieć. BARDZO dziękuję Zuzi M. ( z mojej nowej, świetnej klasy) za napisanie tego oto rozdziału <3 !! Strasznie się cieszę, że mogę go tu wstawić i jeszcze raz DZIĘKUJĘ kochana. Myślę, że czytelnikom się spodoba ( na pewno tak ;-), bo jest ekstra) !Wykonałaś świetną robotę!!!!
I jeszcze chciałam was zapytać: "Co myślicie o przyszłości związku Luisa i Kate?" Za 3 komentarze wpiszę kolejny rozdział ;-) ( niestety już zaczęła się szkoła więc plan już od dzisiaj nie obowiązuje ze względu na ogromne ilości prac domowych)
~ O ~
Moje myśli wciąż krążą wokół mrocznego, zabójczego lasu. Nie chcę tam trafić! Nie chcę potem znaleźć Angeli i Madison leżących na ziemi, martwych! Nie chcę rozstawać się z Luisem! Nie chcę umrzeć! Nie chcę, żeby tle dzieciaków zginęło!
Nie chcę! Nie chcę! Nie chcę!
Obraz przed oczami zaczyna mi się rozmywać. Kręci mi się w głowie i mam ochotę zwymiotować. Wracam na górę. Nie chcę, by dziewczyny i Luis zobaczyli, że się rozklejam. ”Przecież musi być jakieś wyjście” myślę i zaczynam się zastanawiać ile czasu dam radę tu wytrzymać. ”Skoro Luis powiedział, że.. nie to przecież nie ma sensu. Dam radę. Ale co się stanie jak wygram? Na to pytanie nie dostanę odpowiedzi. Tak sądzę. Przecież Luis nie jest Bogiem i nie odpowie na moje pytania. Nie na wszystkie. Chciałabym by rodzice tu byli. Oni zawsze znali odpowiedzi na nie.”
BRZDĘK!
Coś przerywa moje przemyślenia. Schodzę na dół i spotykam tam nie codzienny widok. Dziewczyny kulą się pod ścianą, a w drzwiach stoi dwóch prawych. Nigdzie nie zauważam Luisa.
- Panienka Katie?- słyszę, ale nie odpowiadam.
- Chcielibyśmy z tobą porozmawiać, Kate.- słyszę głos jakby z oddali. Tym razem mój umysł się poddaje. Mdleję, przed oczami widzę się mnóstwo różnych, kolorowych plam. Potem powoli znikają, rozpływają się i zostaje mi tylko ciemność.
Gdy się budzę, szumi mi w głowie i od razu myślę, że wolałabym się nie obudzić. Nie otwieram oczu, bo nie chcę się zdradzić, że nie śpię. A nie chcę się zdradzić, gdyż słyszę coś co mnie interesuje.
- Co z nią zrobimy?- nie rozpoznaję głosu. -Utopimy w morzu? Zauważą to.
-Musimy się spytać szefa. Ale na pewno jej nie utopimy!- ten głos jednak rozpoznałabym nawet w grobie.- Pamiętaj stary, że musimy ją chronić, a nie dobijać. Żadnego topienia!
- Skoro nalegasz… Ale przecież nie wiemy co ona na to. A co jak się nie zgodzi?- na co mam się nie zgodzić?
- Pamiętaj, że musi zostać na Miasto Strachów. Dopiero w trakcie jego trwania możemy interweniować- Luis kompletnie zlał pytania osoby, która mu towarzyszyła.- wtedy wszystko będzie można zrzucić na te zadanie. Powiemy, że najwyraźniej nie dała rady -Jak to? Czyli chcą się mnie pozbyć? Nie mam jednak czasu teraz na roztrząsanie tej sprawy, gdyż drzwi się otwierają, a do środka wchodzi trzecia osoba.
Słyszę jej każdy krok.
-Jak z jej stanem? Budziła się już- głos wydaję się być starszy i donośny.
-Lepiej. Z takimi opiekunami, nikt nie ma prawa narzekać. Najlepsi, najprzystojniejsi i najmądrzejsi.
-
Nie przesadziłeś z tym ‘naj’ Luis? Zaraz twoje ego nie zmieści się w tej sali. Myślisz, że jak otworzę drzwi to nadmiar się ulotni?- nowoprzybyły głos był rozbawiony.
-Ty i te twoje śmieszne żarty Stev.- drugi głos postanowił bronić Luisa.
- Co ty Chris, teraz go bronisz?- tym razem głos był przesączony jadem.- A pamiętasz może sytuację tuż przed tą próbą? Gdy się szykowaliśmy? Jasne, przecież musisz pamiętać.
- Daj spokój Chris, już po wszystkim. Nie ma już nic co mogło by nam przeszkodzić.
-Nie? Nie?! A może twój złamany nos by nam przeszkodził?- po tych słowach następuję trzask, coś na odgłos złamanej kości.
Momentalnie się zrywam i krzyczę:
- Luis! Nie!
Jednak robiąc to zdradzam swoją obecność. Gdy widzę 3 pary oczu skierowane na mnie, wiem że będę miała kłopoty.
Super rodział. A co do związku Luisa i Kate może niech się pokłucą a potem się znowu jezdą. Biedny Luis (a tak poza tym to fajnie by było , oczywiście jeśli chcesz to żeby pojawił się inny przystojniak , który też zakochał się w Kate). Taka tam moja sugestia :-).
OdpowiedzUsuńDziękuję za pomysły i oczywiście się nad tym zastanowię. ;-)
OdpowiedzUsuńCzekamy
OdpowiedzUsuńNie chcecie kolejnego rozdziału? Jeszcze jeden komentarz i wpisuję.
OdpowiedzUsuń