wtorek, 21 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 5

     Przechodzimy przez nie, a potem drzwi się za mną zamykają. W sali, w której się teraz znajduję panuje ogromny harmider. Wszędzie plączą się nastolatki. Jedna z nich chyba zemdlała. Nie ma tu żadnych chłopaków. Gdzie się podziali? Do sali wchodzi jeszcze kilka dziewczyn.
- Witam was. Na imię mam Amanda. Domyślam się, że jesteście zdenerwowane, lecz wszystkiego dowiecie się dopiero potem. Teraz mogę wam powiedzieć, że jesteście lepsze od swoich rówieśników. Możecie być z siebie dumne - z głośników w rogach sali słychać spokojny głos Amandy. W tłumie zauważam blondynkę z włosami związanymi w kucyk - Agatę.
Podchodzę do niej, a ona pyta mnie po jakim czasie wyszłam z korytarza.
Zaraz po tym jak jakiś głos poinformował mnie, że zostało mi dziesięć sekund. Właśnie wtedy niechcąco popchnęłam drzwi - Odpowiadam. Aga robi duże oczy.- Co się tak dziwisz?
- Bo... - Urywa na chwilkę.- Bo, ty mogłaś tam zostać.
- No wiem. Ale udało mi się.
- Ty to masz szczęście.
- A ty? - Pytam.- Po jakim czasie wyszłaś?
- Dwie minuty przed końcem. To dlatego, że nie zauważyłam tabliczki... Ale potem była druga.
- Ty też mogłaś nie przejść. Ale tam było ciemno.
Potem siadamy przy ścianie i milczymy. Myślę o brązowych oczach chłopaka. Myślę też o domu i o tym, że jestem lepsza. Nie wiem co to oznacza, ale coś musi.
Po jakimś czasie do sali wchodzi chłopak w zielonym ubraniu o ciemno brązowych oczach. Ustawiamy się w kolejkę. Tym razem stoję przed Agą. Przede mną jest coraz mniej dziewczyn.
Teraz jestem już pierwsza w kolejce. Znowu wpatruję się w jego piękne, brązowe oczy.
- Wypełniam ankietę - mówi.- Jak masz na imię?
- Aleksandra - odpowiadam, a on zapisuje moje imię w zeszycie.
- Jakie wybierasz? - Zadaje kolejne pytanie.
Nie rozumiem o czym on mówi. Marszczę brwi.
- Imię. Jakie wybierasz? - Pyta mnie.
- Mam sobie wybrać nowe? Moje jest złe? Mogę wybrać takie samo?
- Tak, nie i tak - odpowiada dość skomplikowanie.
- Acha...- Urywam i się zastanawiam. Chcę zmienić imię... Lubię swoje, ale zawsze chciałam je zmienić. Moje życie szkolne i towarzyskie nigdy nie było interesujące ani przyjemne. - A musi być polskie?
-Nie, może być nawet chińskie.
Uśmiecham się. Już wiem!
- Kate - odpowiadam na zadane wcześniej pytanie.- A ty, jak masz na imię?
- Teraz Luis.
Uśmiecha się do mnie.
Potem pytam go, czy mogę do toalety. Prowadzi mnie korytarzem w lewo, w prawo i znowu w lewo. Wchodzę do toalety i się załatwiam. Gdy wychodzę on na mnie czeka.
- Chcesz wiedzieć o co chodzi? - Pyta mnie, tym razem nie ma wesołej miny.
- Chcę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz