Przyznam się, że strasznie zaniedbałam bloga... Czego już się pewnie domyśliliście. Ostatnio nie dość, że starałam się nawiązać nowe przyjaźnie (właśnie poszłam do gimnazjum) to jeszcze kompletnie brakło mi weny :( . Mam nadzieję, że teraz już wrócimy do "normalności" i postaram się wpisywać kolejne rozdziały o wiele częściej. A więc zaczynajmy...
Zostawcie nas samych - ledwo Go słyszę. Zawrotom głowy towarzyszy straszliwy jej ból. Nagle reszta wychodzi.Dlaczego? Naprawdę muszę się nad tym zastanowić... Teraz każdy mój i Luisa ruch jest jakby w zwolnionym tempie. Luis prosi mnie, żebym usiadła, więc to robię. Dlaczego nie? Może przynajmniej zawroty głowy ustaną?
- Już dobrze?
Coś mi mówi, że nie, ale nie wiem o co chodzi więc pytam. Tak naprawdę to dobrze się czuję. Nie pamiętam, żeby było mi ostatnio źle... Przecież jestem tutaj na badaniach- pomagam światu. Nie prawda? Poznałam Angelę, Madi i Luisa.
- Czuję się wspaniale, coś się stało?
- Nie, wszystko w porządku.
- Tylko czuję się jak na karuzeli- szybko dodaję.
- Dobrze to może zacznijmy od...
- Ty też?- Przerywam mu.- To przez te magiczne krzesła?
- Co?
- Czy to prawda, że niedługo przejadę się na kucyku?
- Co?!
- No tak mi powiedziała...
- Kto?
Zaraz zaraz, kto to był? A! Już pamiętam.
- No wiesz... ta druga ja...
- Dobra, nie ważne ta jak mówiłem zacznijmy od...
- Nie mogę przestać myśleć to tych liściach!- Znowu mu przerywam.- One były takie zielone... i żółte? A może czerwone. Nie pamiętam, ale były śliczne! Tak pięknie się układały w bukiet. Takie morze kwiatów!
- Cholera! Przestań! Będę musiał poczekać, aż znormalniejesz.
- Coś ze mną nie tak?
- Twój stres, zdenerwowanie i zawiedzenie źle wpłynęło na środki... tę dawkę czekolady, tę którą ci dałem. Nie pamiętasz?
- Nie... Czekaj! Pamiętam! Lubię czekoladę!- Muszę Go spytać czy jeszcze jej trochę ma! Czekolada jest taka czekoladowa...
- Masz jeszcze?- Nie wytrzymuję. Dlaczego miałabym nie spytać? Jest szansa, że dostanę. Fajnie by było.
- E... Może coś tam mam- odpowiada i otwiera małą szufladę. Potem wyciąga pół tabliczki czekolady.- Widzisz? Znalazł się kawałek. Częstuj się.
Łamię kawałek i z uśmiechem na twarzy go zjadam.
- Pyszna!
- Wiem, moja malinowa.
- Tez ją Lubię, lecz moją ulubioną jest ta z jogurtem i płatkami- opowiadam.
- Ją również lubię.
- Ja po prostu kocham czekoladę!
- I podobno też lody o smaku mango?
- Oczywiście!- A jakby inaczej!
- Możemy już porozmawiać?
- Ale o czym? Nie rozmawiamy?
- O eksperymencie.
- Jakim? Z czekoladą?
- Masz tu jeszcze kawałeczek. Zaraz wrócę, a ty jedz.
- Czyli nie? O! dzięki! Papa!- Macham mu dłonią.
- Cześć - odpowiada, a potem zamyka za sobą drzwi.
Zjadam trochę więcej czekolady niż powinnam.
Przyglądam się biurku. Panuje na nim okropny bałagan. Chyba tylko lampka stoi prosto. Po prawej leży stos zapisanych i pustych, małych oz dużych kartek. Zaraz obok nich leżą porozrzucane i pootwierane zeszyty. Wszędzie leżą ołówki oraz długopisy. Jakieś karteczki samoprzylepne walają się po powierzchni biurka. Czekam na Luisa oglądając jeden ze ślicznych długopisów.