piątek, 10 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 2

         Celem są jakieś drzwi, duże i drewniane. Wyglądają na wytrzymałe. Widzę również, że przede mną stoi już siedem osób. Zaczynam się naprawdę denerwować.
- Jak myślisz, co jest za drzwiami?- Pytam Agatę.
- Możliwe, że jakiś potwór, którego przekąską za chwile będziemy... Albo przechodząc przez nie wrócimy do domu. Chyba, że my jesteśmy martwi... no wiesz korytarz, światło na jego końcu- odpowiada, nie wiem co o tym myśleć. Ja nic nie mówię. Zaczynam się zastanawiać czy Aga nie ma racji. A może prawdą jest ta druga opcja...
Nie wiem.
Jest też możliwość, że to tylko sen. Przede mną stoi pięć osób, cztery, trzy. Kiedy przede mną są już tylko dwie osoby widzę tabliczkę z napisem "pojedynczo!".
Przed drzwiami stoi Agata. Przełyka ślinę i wchodzi do środka. Kiedy drzwi się zamykają przykładam do nich głowę. Na początku nic nie słyszę, potem krzyk. Dopiero teraz, gdy już nie podsłuchuję widzę tabliczkę "wchodzić co piętnaście minut!". Po tym czasie wchodzę. Widzę dziwne pomieszczenie, wygląda bardziej jak góra. Podchodzę do krawędzi, lecz się cofam, bo zauważam, że na podłodze jest coś napisane, a raczej wyryte. "Patrz w dół" dostrzegam kolejną, "Próba odwagi, masz 15 minut". Jeszcze raz podchodzę do krawędzi. Widzę kobietę. Jest mała ze względu na odległość, która nas dzieli. Jest ubrana na czarno i krzyczy, że mam do niej szybko zejść. Ale jak? Tu jest stromo i ślisko, na dodatek płasko. Siadam na krawędzi zbocza, nie mam lęku wysokości, ale i tak się boję. Współczuję dzieciakom, które maja w tej sytuacji. Odpycham się rękami.
Zjeżdżam.
Już rozumiem krzyk Agaty, która była przede mną. Ja również krzyczę.
- Gratulację, właśnie udało Ci się zaliczyć pierwszy etap pod tytułem "akt odwagi" Teraz zapraszam do następnych drzwi po prawej- mówiąc to wskazuje ręką drzwi, przez które mam przejść.
- Ale jak to? Jaki akt odwagi? Jaki pierwszy etap? Czy mogę już wrócić do domu? Nie rozumiem o co chodzi w tym wszystkim- odpowiadam zaniepokojona. No bo kto by nie był? Zaraz po tym jak wstaję z ziemi.
-To jeszcze nie pora na wyjaśnienia, idź do drzwi - nakazuje kobieta.
Podchodzę do drzwi. Otwieram je i widzę...

1 komentarz: