Rozlega się ten sam dźwięk, który poinformował mnie o ile czasu mi jeszcze zostało.
- Została minuta.
Przez przypadek przekręcam "gałkę". Co się teraz stanie?
- Zostało pół minuty- informuje tajemniczy, kobiecy głos.
To nie możliwe! Nie mogę tu utknąć!
A może się pomyliłam i powinnam iść w stronę światła? Ale nie mam tyle czasu, żeby to sprawdzić. Uderzam pięściami o ścianę. Niestety bez skutku. Ale co to za "gałka"? Ona musi odgrywać jakąś rolę w tym wszystkim. Po coś tu jest.
- 20 sekund.
O nie! Zostało mi mało czasu, bardzo mało czasu! Jeszcze raz przekręcam "gałkę". Ale zmów na marne. Nie puszczam jej.
- 10 sekund.
Cała się trzęsę. Nie wiem co mam robić. Opieram się o ścianę. W oczach mam łzy. Jedna z nich spływa mi po policzku. Chcę wrócić do domu, chcę stąd wyjść. Kładę się na ścianie, a ona odsuwa się ode mnie.
Upadam.
Znajduję się w jasnym pomieszczeniu. Światło razi mnie w oczy. Spostrzegam chłopaka stojącego przede mną. Wysoki brunet o ciemno brązowych oczach. Są tak ciemne, że graniczą z czernią. Wygląda na piętnaście lat. Pochyla się i mnie podnosi. Gdy łapie mnie w pasie przechodzi po mnie fala gorąca. Nie mogę się ruszyć. Puszcza mnie, a ja wpatruje się w jego piękne, brązowe oczy. Ale zaraz potem się otrząsam. Przypominam sobie, że nie wiem gdzie jestem. Zaczynam się rozglądać. Znajduję się w bardzo oświetlonej sali z kilkoma komputerami. Tylko jeden z nich jest włączony. Chłopak, który mnie podniósł jest ubrany na zielono.
- Akt inteligencji wykonany- mówi i na koniec się uśmiecha.- Nie denerwuj się, będzie dobrze- kończy i puszcza mi oczko. Zaciskam pięści. Podchodzę do niego i łapie za zielony kołnierz.
- Dobrze?- Cedzę przez zęby.- Jestem w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Przeszłam dwa długie korytarze, stałam w jakiejś durnej kolejce, zjeżdżałam z jakiejś góry w pomieszczeniu gdzie wykonałam jakiś głupi akt odwagi, upadłam, a ty mówisz, że będzie dobrze? I jeszcze się uśmiechasz?
Delikatnie mnie od siebie odsuwa. Puszczam kołnierzyk i staję wyprostowana.
- Tak- odpowiada jego spokojnym i niskim głosem, który mnie uspokaja.- Mo gę ci obiecać, że nie spodka cię tu krzywda.
Może i ma racje? Nie wiem, ale wolę myśleć, że tak. Poem prowadzi mnie do jednych z kilku drzwi.
Super!!
OdpowiedzUsuń