poniedziałek, 27 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 6

         Na ziemi dzieją się różne rzeczy. Sam nie wiem jakie, ale powiedziano mi, że trzeba ratować sytuację naszego świata. Rząd postanowił sprawdzić co jest grane. Jak już pewnie wiesz jesteś lepsza od swoich rówieśników- wyjaśnia Luis.
- Ale jak to? Nie rozumiem o co chodzi. Lepsza? - Przerywam mu i się do niego przysuwam. Słowa wypowiadam lekko zdenerwowana. Wpływa to na moją minę.
- Spokojnie, tym razem nie musisz wpadać w szał. Raczej pamiętasz jak miesiąc temu do twojej szkoły przyszli ludzie podający się za naukowców- tłumaczy, a ja jestem coraz bliżej niego. Nie robię tego specjalnie. Po prostu mnie do niego ciągnie.- Potem dali wam do wypełnienia ankiety. A ty miałaś inne wyniki niż reszta. Jesteś lepsza. To znaczy, że inaczej myślisz, dokonujesz wyborów, masz inne sprawności fizyczne.
To prawda. Miałam zupełnie inne odpowiedzi, lepsze oceny w szkole. Tylko po co i dlaczego tu jestem?
- Zobaczymy się jeszcze?- Pytam, nie myślę po prostu wypowiadam wyrazy, które układają się w zdanie.
- Bardzo bym tego chciał- urywa.- Raczej tak. Zobaczymy się- odpowiada, a ja się uśmiecham. Cieszę się, że chce się ze mną zobaczyć. Wpatruję się w jego piękne oczy, a on w moje.
Potem wychodzimy z budynku, w którym się znajdowaliśmy. Jest zimno i ciemno, ale to chyba dla tego, że nie jestem dosyć ciepło ubrana i przyzwyczaiłam się do wysokiej temperatury, która panowała w pomieszczeniu. Jesteśmy w obozie. Luis daje mi jakiś klucz.
- To jest klucz do twojego domu. Jest na nim numerek. Myślę, że jesteś dosyć inteligentna by znaleźć odpowiedni domek. Muszę przydzielić Ci jakieś współlokatorki. Tak dokładnie to dwie. Masz jakieś życzenie?- Pyta i podchodzi bliżej mnie.
- Agata. Chcę być z Agatą - mówię stanowczo.- Ta blondynka, która stała za mną.
Druga obojętna?
Tak. Gdzie ty mieszkasz?
- W domu numer dziewięćdziesiąt.
Potem odchodzi. Patrzę na klucz. Jest na nim numerek- 76. Ale gdzie jest ten dom?
Spostrzegam małe domki. Chyba są beżowe, lecz trudno określić bo jest ciemno. Na jednym z nich jest numer...
70.
Będę mieszkać w czymś takim jak to? Chyba lepiej się teraz nad tym nie zastanawiać tylko iść szukać numeru. 71, 72, 73, 74, 75.
Idę trochę dalej i zauważam 76. Podchodzę do drzwi umieszczonych w jednej ze ścian prostokątnego budynku. Wkładam klucz w dziurkę i go przekręcam. Naciskam klamkę i otwieram je i widzę mały, kwadratowy pokój. Ściany są pomalowane na brązowo, a podłoga jest drewniana. Na czerwonym, kwadratowym dywanie stoją fotel i mała kanapa. Między nimi stoi mały stolik. Przechodzę przez ten pokój i wchodzę do kolejnego. Wydaje mi się, że znajduje się  w kuchni. Nie jest ona oddzielona drzwiami. W kuchni znajduje się lodówka. Stoi przy ścianie, obok niej blat. Na nim stoi mikrofala. Na środku pomieszczenia znajduje się niewielki stół z trzema krzesłami. Zaglądam do lodówki. W środku na talerzu leży trochę szynki. Na blacie spostrzegam chleb. Cały bochenek. Wracam do pierwszego pokoju. Po prawej stronie zauważam drzwi. Przechodzę przez nie. Widzę toaletę. Prysznic, sedes i umywalka, to wszystko. Wychodzę i siadam na fotelu.

wtorek, 21 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 5

     Przechodzimy przez nie, a potem drzwi się za mną zamykają. W sali, w której się teraz znajduję panuje ogromny harmider. Wszędzie plączą się nastolatki. Jedna z nich chyba zemdlała. Nie ma tu żadnych chłopaków. Gdzie się podziali? Do sali wchodzi jeszcze kilka dziewczyn.
- Witam was. Na imię mam Amanda. Domyślam się, że jesteście zdenerwowane, lecz wszystkiego dowiecie się dopiero potem. Teraz mogę wam powiedzieć, że jesteście lepsze od swoich rówieśników. Możecie być z siebie dumne - z głośników w rogach sali słychać spokojny głos Amandy. W tłumie zauważam blondynkę z włosami związanymi w kucyk - Agatę.
Podchodzę do niej, a ona pyta mnie po jakim czasie wyszłam z korytarza.
Zaraz po tym jak jakiś głos poinformował mnie, że zostało mi dziesięć sekund. Właśnie wtedy niechcąco popchnęłam drzwi - Odpowiadam. Aga robi duże oczy.- Co się tak dziwisz?
- Bo... - Urywa na chwilkę.- Bo, ty mogłaś tam zostać.
- No wiem. Ale udało mi się.
- Ty to masz szczęście.
- A ty? - Pytam.- Po jakim czasie wyszłaś?
- Dwie minuty przed końcem. To dlatego, że nie zauważyłam tabliczki... Ale potem była druga.
- Ty też mogłaś nie przejść. Ale tam było ciemno.
Potem siadamy przy ścianie i milczymy. Myślę o brązowych oczach chłopaka. Myślę też o domu i o tym, że jestem lepsza. Nie wiem co to oznacza, ale coś musi.
Po jakimś czasie do sali wchodzi chłopak w zielonym ubraniu o ciemno brązowych oczach. Ustawiamy się w kolejkę. Tym razem stoję przed Agą. Przede mną jest coraz mniej dziewczyn.
Teraz jestem już pierwsza w kolejce. Znowu wpatruję się w jego piękne, brązowe oczy.
- Wypełniam ankietę - mówi.- Jak masz na imię?
- Aleksandra - odpowiadam, a on zapisuje moje imię w zeszycie.
- Jakie wybierasz? - Zadaje kolejne pytanie.
Nie rozumiem o czym on mówi. Marszczę brwi.
- Imię. Jakie wybierasz? - Pyta mnie.
- Mam sobie wybrać nowe? Moje jest złe? Mogę wybrać takie samo?
- Tak, nie i tak - odpowiada dość skomplikowanie.
- Acha...- Urywam i się zastanawiam. Chcę zmienić imię... Lubię swoje, ale zawsze chciałam je zmienić. Moje życie szkolne i towarzyskie nigdy nie było interesujące ani przyjemne. - A musi być polskie?
-Nie, może być nawet chińskie.
Uśmiecham się. Już wiem!
- Kate - odpowiadam na zadane wcześniej pytanie.- A ty, jak masz na imię?
- Teraz Luis.
Uśmiecha się do mnie.
Potem pytam go, czy mogę do toalety. Prowadzi mnie korytarzem w lewo, w prawo i znowu w lewo. Wchodzę do toalety i się załatwiam. Gdy wychodzę on na mnie czeka.
- Chcesz wiedzieć o co chodzi? - Pyta mnie, tym razem nie ma wesołej miny.
- Chcę.

środa, 15 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 4

    Rozlega się ten sam dźwięk, który poinformował mnie o ile czasu mi jeszcze zostało.
- Została minuta.
Przez przypadek przekręcam "gałkę". Co się teraz stanie?
- Zostało pół minuty- informuje tajemniczy, kobiecy głos.
To nie możliwe! Nie mogę tu utknąć!
A może się pomyliłam i powinnam iść w stronę światła? Ale nie mam tyle czasu, żeby to sprawdzić. Uderzam pięściami o ścianę. Niestety bez skutku. Ale co to za "gałka"? Ona musi odgrywać jakąś rolę w tym wszystkim. Po coś tu jest.
- 20 sekund.
O nie! Zostało mi mało czasu, bardzo mało czasu! Jeszcze raz przekręcam "gałkę". Ale zmów na marne. Nie puszczam jej.
- 10 sekund.
Cała się trzęsę. Nie wiem co mam robić. Opieram się o ścianę. W oczach mam łzy. Jedna z nich spływa mi po policzku. Chcę wrócić do domu, chcę stąd wyjść. Kładę się na ścianie, a ona odsuwa się ode mnie.
Upadam.
Znajduję się w jasnym pomieszczeniu. Światło razi mnie w oczy. Spostrzegam chłopaka stojącego przede mną. Wysoki brunet o ciemno brązowych oczach. Są tak ciemne, że graniczą z czernią. Wygląda na piętnaście lat. Pochyla się i mnie podnosi. Gdy łapie mnie w pasie przechodzi po mnie fala gorąca. Nie mogę się ruszyć. Puszcza mnie, a ja wpatruje się w jego piękne, brązowe oczy. Ale zaraz potem się otrząsam. Przypominam sobie, że nie wiem gdzie jestem. Zaczynam się rozglądać. Znajduję się w bardzo oświetlonej sali z kilkoma komputerami. Tylko jeden z nich jest włączony. Chłopak, który mnie podniósł jest ubrany na zielono.
- Akt inteligencji wykonany- mówi i na koniec się uśmiecha.- Nie denerwuj się, będzie dobrze- kończy i puszcza mi oczko. Zaciskam pięści. Podchodzę do niego i łapie za zielony kołnierz.
- Dobrze?- Cedzę przez zęby.- Jestem w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Przeszłam dwa długie korytarze, stałam w jakiejś durnej kolejce, zjeżdżałam z jakiejś góry w pomieszczeniu gdzie wykonałam jakiś głupi akt odwagi, upadłam, a ty mówisz, że będzie dobrze? I jeszcze się uśmiechasz?
 Delikatnie mnie od siebie odsuwa. Puszczam kołnierzyk i staję wyprostowana.
- Tak- odpowiada jego spokojnym i niskim głosem, który mnie uspokaja.- Mo gę ci obiecać, że nie spodka cię tu krzywda.
 Może i ma racje? Nie wiem, ale wolę myśleć, że tak. Poem prowadzi mnie do jednych z kilku drzwi.

niedziela, 12 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 3

      Otwieram je i widzę salę z wyświetlaczem. Wyświetlony jest napis "Oto test inteligencji, rozwiąż zadanie nie dłużej niż w dziesięć minut. Powodzenia Aleksandro." Kiedy kończę czytać coś zmusza mnie, bym zamknęła oczy. Gdy je otwieram pojawiam się w ciemnym korytarzu. Jest podobny do tego, w którym znalazłam się na początku tego dziwnego i przerażającego dotąd przeżycia. Skąd oni znają moje imię? Niczego już nie rozumiem. Widzę światło na końcu korytarza. Jest dokładnie takie samo jak w tamtym. Zaraz sobie przypominam, że mam tylko dziesięć minut. Ale co mam zrobić? Idę w stronę światła. W połowie drogi widzę tabliczkę. Jest na niej napis " Pozory mylą". Co to ma znaczyć? Wszystko z każdą chwilą coraz bardziej mi się miesza. Mam mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi. Naglę słyszę głos:
- Zostało pięć minut- jestem tu dopiero pięć minut? Może to dobrze. Chyba rozumiem... Mam nie iść w stronę światła, lecz odwrotnie. Mam iść w ciemność. Jasny to ciemny, a ciemny jasny. Chociaż to zaczyna się układać w mojej głowie pełnej niepokoju. Zmierzam do czerni. Gdy do miej docieram nic nie widzę. Uderzam się w głowę o coś twardego. Chyba ścianę. Macam ją i odnajduję coś okrągłego i zimnego.

piątek, 10 kwietnia 2015

"Korytarz" rozdział 2

         Celem są jakieś drzwi, duże i drewniane. Wyglądają na wytrzymałe. Widzę również, że przede mną stoi już siedem osób. Zaczynam się naprawdę denerwować.
- Jak myślisz, co jest za drzwiami?- Pytam Agatę.
- Możliwe, że jakiś potwór, którego przekąską za chwile będziemy... Albo przechodząc przez nie wrócimy do domu. Chyba, że my jesteśmy martwi... no wiesz korytarz, światło na jego końcu- odpowiada, nie wiem co o tym myśleć. Ja nic nie mówię. Zaczynam się zastanawiać czy Aga nie ma racji. A może prawdą jest ta druga opcja...
Nie wiem.
Jest też możliwość, że to tylko sen. Przede mną stoi pięć osób, cztery, trzy. Kiedy przede mną są już tylko dwie osoby widzę tabliczkę z napisem "pojedynczo!".
Przed drzwiami stoi Agata. Przełyka ślinę i wchodzi do środka. Kiedy drzwi się zamykają przykładam do nich głowę. Na początku nic nie słyszę, potem krzyk. Dopiero teraz, gdy już nie podsłuchuję widzę tabliczkę "wchodzić co piętnaście minut!". Po tym czasie wchodzę. Widzę dziwne pomieszczenie, wygląda bardziej jak góra. Podchodzę do krawędzi, lecz się cofam, bo zauważam, że na podłodze jest coś napisane, a raczej wyryte. "Patrz w dół" dostrzegam kolejną, "Próba odwagi, masz 15 minut". Jeszcze raz podchodzę do krawędzi. Widzę kobietę. Jest mała ze względu na odległość, która nas dzieli. Jest ubrana na czarno i krzyczy, że mam do niej szybko zejść. Ale jak? Tu jest stromo i ślisko, na dodatek płasko. Siadam na krawędzi zbocza, nie mam lęku wysokości, ale i tak się boję. Współczuję dzieciakom, które maja w tej sytuacji. Odpycham się rękami.
Zjeżdżam.
Już rozumiem krzyk Agaty, która była przede mną. Ja również krzyczę.
- Gratulację, właśnie udało Ci się zaliczyć pierwszy etap pod tytułem "akt odwagi" Teraz zapraszam do następnych drzwi po prawej- mówiąc to wskazuje ręką drzwi, przez które mam przejść.
- Ale jak to? Jaki akt odwagi? Jaki pierwszy etap? Czy mogę już wrócić do domu? Nie rozumiem o co chodzi w tym wszystkim- odpowiadam zaniepokojona. No bo kto by nie był? Zaraz po tym jak wstaję z ziemi.
-To jeszcze nie pora na wyjaśnienia, idź do drzwi - nakazuje kobieta.
Podchodzę do drzwi. Otwieram je i widzę...

środa, 8 kwietnia 2015

"Korytarz" Rozdział 1

                 Leżę w swoim łóżku, poduszka pachnie lawendami. Moja mama zawsze używa tego zapachu do prania, a ja go uwielbiam.
Codziennie mam problem z zasypianiem, teraz jest już dwanaście minut po północy. Jeszcze raz przyciskam twarz do poduszki i wdycham nosem jej piękny zapach.
Zasypiam.
                Gdy otwieram oczy orientuję się, że nie jestem w łóżku, że nie jestem w domu. Leżę na twardej, niewygodnej podłodze. Znajduję się w jakimś korytarzu. Jest ciemno, prawie nic nie widzę, tylko małe światło na końcu pomieszczenia. Zaczynam iść w tym kierunku. Nagle słyszę szum, zaczynam biec ku światłu, które jest coraz bliżej.
Kiedy do niego docieram razi mnie w oczy. Około trzy minuty później mój wzrok całkowicie przyzwyczaja się do tego, że jest jasno. Widzę, że znajduję się w kolejnym korytarzu. Różnica jest taka, że tu jest jasno i z końca korytarza słychać głosy. Znów zaczynam iść przed siebie. Widzę kolejkę, wydaje mi się, że jest długa. Staję na jej końcu. Przede mną stoi dziewczyna trochę niższa ode mnie. Ma długie blond włosy związane w kucyk.
- Wiesz co to za kolejka? - pytam.
- Nikt nie wie...- odpowiada niskim głosem.
- A co tu robimy? Co to za miejsce? -znów pytam ale ona tylko kręci głową i wzrusza ramionami.
Kolejka powoli zaczyna się skracać. Za mną stoi tylko kilka osób, lecz przede mną trochę więcej. Stoimy około dwadzieścia minut a jestem niewiele metrów dalej.
- Jak masz na imię? - pytam blondynkę stojącą przede mną.
- Agata, a ty?
- Ola - odpowiadam.
- Ile masz lat, bo ja trzynaście- pyta.
- Ja jestem o rok młodsza. Ty też się tu obudziłaś?
- Tak, trochę się boję.
Potem nastaje cisza na kolejne dwadzieścia minut. Wychylam się i widzę już cel kolejki.

O czym będzie mój blog?

Na moim blogu będę pisać rozdziały mojej książki pt.: "Korytarz". Co jakiś czas będę wpisywać jeden rozdział. Oczywiście to nie wszystko, będę pewnie wstawiać fajne foty. Lubię śpiewać, rysować, projektować domy i wnętrza oraz wiele innych ciekawych rzeczy. Pewnie w najbliższym czasie wstawie trochę moich rysunków. Życzę  miłego czytania, będę wdzięczna jeśli będziecie pisać komentarze :-).
Zapraszam.