Oto kolejny wiersz! Proszę o opinię!!!!!!!
<3 Kałuża miłości <3
Smutna idę po ulicy.
Ludzie dookoła,
wszyscy z parasolami.
Deszcz moczy je niemiłosiernie,
ale mnie nie przeszkadza,
że moknę jak one.
Dlaczego?
Ponieważ on stoi za rogiem,
bez parasola.
Nie moknie.
Jest inny niż reszta,
jak zwykle.
Idzie w moim kierunku.
Patrzę na moją rękę, a ona się rozmywa.
Kiedy jest już blisko mnie,
jakby topniała,
wyciągam drugą dłoń w jego stronę.
Jesteśmy już tak blisko,
a jednak się rozpływam.
Staję się kałużą, małą,
lecz on sprawia, że rosnę.
Łączę się z jego krwią.
Płaczę,
ale to kałuża naszej miłości.
<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz