- Było by fajnie- odpowiadam ciągle się uśmiechając.
- O! Bym zapomniał! Tu masz instrukcję dotyczącą kolorów czipa. Jak będą się zmieniały poczujesz lekkie wibracje.
- To super...
Luis zaczyna się śmiać. Ja też. Może mnie tym zaraża? Idę z Luisem! Gdzieś...
- To będzie randa?
- Może.
Idę na randkę z Luisem! Idę z nim na randkę! Schodzimy na dół, a on nas informuje, że mamy dzisiaj pobiegać na bieżniach. Odprowadzam go do drzwi.
- Przyjdę po Ciebie o siódmej- szepcze mi do ucha.
Siedzimy w sypialni. Każda na swoim łóżku.
- Mój czip się nie świeci...- Zaczyna w końcu Madi patrząc na swoje ramie. Czip! No tak! Patrzę na zgniecioną kartkę w kieszeni.
*Instrukcja*
niebieski- iść do siłowni, ćwiczyć
zielony- iść do domu, to kolor wyjściowy, odpoczywać
biały- iść do łóżka, spać
czarny- Iść na Plac Główny
czerwony- bierze udział w badaniach
*czip zostanie aktywowany o 16:00
- Bo zostaną aktywowane o szesnastej- tłumaczę. Zegar... Siłownia!- Chodźmy sprawdzić godzinę w siłowni.
Wskazówki wskazują godzinę piętnastą czterdzieści siedem. Czyli już niedługo. Angela i Madison rozmawiają, a ja uczę się kolorów czipa na pamięć. Może to dziwne, ale wole być przygotowana na czerwony kolor. Jeszcze raz powtarzam w myślach wszystkie kolory i ich tłumaczenie. Umiem.
- Co ty tak cicho siedzisz?- Dopytuje Madi.
- Uczę się kolorów czipa na pamięć.
- To dobry pomysł!- Wtrąca Angela.
Coś mnie swędzi na ramieniu. Drapię się. Zaraz, zaraz!
- Dziewczyny działa!- Cieszę się. Spoglądam na ramię, mała kropeczka, kawałek mojej skóry świeci się na niebiesko!
- Ale dlaczego twój działa, a nasze nie? Zepsuły się? Jeśli tak, to wszystkie dobrze wiemy co to oznacza...- Denerwuje się Madison.
- No nie wiem...
To naprawdę dziwne. Nie rozumiem. Ale zaraz wszystko się wyjaśnia, bo ranie Madi również zaczyna świecić na niebiesko. Angela robi zawiedzioną minę.
- Pewnie włączają je po kolei- sugeruję aby ją uspokoić.
- Tak! Swędzi mnie! Jej!- Krzyczy Angela.
Najpierw tylko ja i Madison się śmiejemy, lecz zaraz trzęsiemy się ze śmiechu we trójkę. Uwielbiam te dziewczyny. Są świetne!
Niebieski oznacza, że mamy ćwiczyć, więc idziemy do siłowni. Duża taśma może pomieścić nas trzy. Na początku jest prosto. Wolnym truchtem biegniemy po sztucznej ulicy. Taśma trochę przyśpiesza, a ja staję się trochę zmęczona. Patrzę na Madi. Dziewczyna dyszy i widzę, że ma problemy z bieganiem. Będzie musiała dużo ćwiczyć, żeby jej nie odesłali. Ale... Gdzie oni będą nas odsyłać? Ciekawe. Angela radzi sobie świetnie. Jeszcze się nie zmęczyła i dobrze się bawi.
- Może zmieńmy teren?- Proponuję- Tak!
Patrzę jak Madison zbiega z bieżni. Potem z nią porozmawiam, dodam jej otuchy. Teraz wciskam guzik "kamienie". Spoglądam na taśmę. Układa się na kształt kamieni. Jest bardzo długa co pozwala na opcje "pod górę". Podobno kiedyś była tylko jedna opcja "płaski". Tu zainstalowano ich dużo "piasek"; "błoto"; "w dół"; "dołki"; "asfalt"; "kostka" i "w górę". Oczywiście można też wybierać prędkość. Ćwiczę, jestem już zmęczona. Patrzę na zegar, jest siedemnasta trzydzieści dwie. To znaczy, że obudziłyśmy się około dziesiątej. Czuję wibracje. To znaczy, że zmienia się kolor. Skrawek mojego ramienia świeci na zielono. Ale jesteśmy w domu! To znaczy, że mamy skończyć ćwiczyć?
- Zielony? Kate, co to znaczy?
- Na kartce było napisane, że mamy iść do domu...- Zamyślam się- Jest to też kolor wyjściowy... Wiem! Mamy odpoczywać.- Odpowiadam Madison. Jak odpoczęła, wróciła na bieżnie, lecz potem znowu zrezygnowała. Ja i Angela ćwiczyłyśmy przez cały czas. Naprawdę jestem zmęczona. Słyszę pukanie. O co chodzi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz