Jedzenie to kosmos! Naprawdę jest pyszne! Jeżeli będą nas tak karmić to poczuję się jak na wakacjach. Jedzenie naprawdę poprawia humor. Biorę ostatni kęs i popijam kompotem truskawkowym. Teraz deser. Już sobie wyobrażam jaki jest pyszny. Nakładam na łyżeczkę trochę lodów oraz kawałek truskawki. Wkładam przysmak do ust. Jeszcze nigdy nie jadłam czegoś podobnego! Angela kończy obiad i również zabiera się za jedzenie deseru. Zjada troszkę i krzyczy:
- Jakie to jest pyszne! Te lody!
Madi robi duże oczy i szybko kończy jedzenie dania głównego, by spróbować lodów. Wkładam kolejny kawałek do buzi i zamykam oczy.
- Naprawdę dobre!- Raduje się Madison próbując deseru.- Miałaś rację Angela.
- A ja mówiłam, że nie dobre?- Droczę się.
- Ty też miałaś racje.
Słyszę pukanie. Dzień powoli dobiega końce, więc wiem co oznacza ten specyficzny hałas. Podchodzę do drzwi i je otwieram. Luis jest tak ślicznie ubrany!
- Pozwolisz, że Cię na chwilę porwę?
- Pozwolę- odpowiadam mu.- Dziewczyny, muszę się gdzieś iść, ale niedługo wrócę!
Idziemy między budynkami, aż docieramy do małej polany. Stoi tam ławka, siadamy na niej.
- Sam ją tu przytargałem- chwali się Luis, a ja się uśmiecham.
Wkoło rośnie mnóstwo kolorowych kwiatów. Słońce kończy już powoli swoją podróż po niebie i zapadnie noc. Luis się do mnie przysuwa i łapie mnie za rękę. Sztywnieję, nie mogę się ruszyć. Fala gorąca znów po mnie przechodzi. Czułam się już tak kiedyś przy nim. On jest taki... Jego dłoń jest ciepła, ogrzewa moją. Zawsze mam zimne dłonie. Nie mogę wytrzymać i tak jak w starych filmach kładę mu głowę na ramieniu, pragnęłam tego od zawsze! Ciekawe ile ma lat...
- Ile masz lat?- Pytam.
- Ja... Czternaście.
Wygląda na piętnaście. Siedzimy i nic nie mówimy zapatrzeni w zachodzące słońce, wtuleni w siebie. Puszcza moją dłoń i wyjmuje dwa małe pudełka lodów z torby.
- Pomyślałem, że się przydadzą. Śmietankowe czy mango?
- A ty...
- Ja lubię oba, ale to nie ważne. Wybieraj.
- Mango- decyduję. Podaje mi pudełko i małą łyżeczkę. Otwieram opakowanie i zaczynam jeść. Te lody też są pyszne!
- Podobno już dzisiaj jadłaś lody...
jest trochę smutny, jakby mu było źle z tym, że nie trafił. Żałował, że nie wybrał ciasta tylko lody, które już jadłam.
- Ale te są lepsze- próbuję go pocieszyć.
- Dlaczego?
Bo są od Ciebie, bo jem je z Tobą.
- Nie kłam...
- Naprawdę! Kocham lody! w tych czasach zjeść dwie porcje w jeden dzień to przygoda!
Uśmiechamy się. Naprawdę kocham lody. Mam nadzieje, że już mu lepiej. Kiedy mnie obejmuje czuję jego mięśnie, jego ciepło. Czuję się bezpieczna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz