Dzisiaj nie mam wielkiego kłopotu z zasypianiem. Myślę o Luisie, jak mnie dotyka. Tęsknię za rodzicami, ale na razie muszę skupić się na Biegach Śmierci. Jak one będą wyglądać? Odsuwam te myśli i pozwalam umysłowi odpocząć.
Zasypiam.
Budzę się pełna zapału do ćwiczeń. Nie wiem dlaczego. Wykonujemy poranne czynności i schodzimy na dół ubrane w nasze stare ciuchy. Na dole On na nas czeka. Przy nim stoi ogromna torba. Po co?
- Mam nowe ubrania!- Obwieszcza. Tak! Na reszcie nowe ciuchy!
- Angela, ty masz jedenaście lat, więc będziesz nosiła pomarańczowe- mówi podając jej małą torebkę.- Madison, dla ciebie są niebieskie, bo masz trzynaście, a dla Kate fioletowe. Teraz musicie je nosić, bo wasz wiek jest bardzo ważny.
Nareszcie mam czym zapełnić swoją skrzynkę przy łóżku. Cieszę się, że trafił mi się fioletowy kolor. Angela skacze z radości. Chyba lubi pomarańczowy... Albo ma dość brudnych ciuchów, które do tej pory musiałyśmy nosić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz