Jak co rano budzi nas pikanie. Madison się myje, ubieramy się, czeszemy, trochę rozmawiamy. Nasza kolej jest po śniadaniu. Zasiadamy do jedzenia, które już nam przyniosła Julie. Ostatnie dwa tygodnie właśnie tak wyglądały. Tylko ćwiczenia i rozmowy o dawnych miłościach. Nudy! Luis dawno się u nas nie zjawił. Pewnie miał mnóstwo pracy, nie mam mu tego za złe, ale trochę mi go brakowało.
Właściwie to bardzo...
Witam na pierwszym, próbnym badaniu!- Obwieszcza Amanda na Placu Głównym.- Dziś zobaczycie po jakim mniej więcej terenie będziecie później biec. Dystans jest jeszcze nie ustalony, oraz trasa podlega korektom, więc dziś będziecie biec w troszkę innym miejscu. Zasady, które możemy wam już dziś przekazać to: po pierwsze: dziewczyny biegną oddzielnie od chłopaków. P drugie: kategorie wiekowe to: 10- 14 oraz 15- 17 lat. Po trzecie: w prawdziwym badaniu nie wszyscy go ukończą. W każdej kategorii biegnie was po około czterdzieści osób, ale nie skończy dziesiątka.
- Co z nimi będzie?!- Krzyczy dziewczyna stojąca niedaleko mnie. To chyba Jane. Na ostatnim jakaś dziewczyna właśnie tak ją nazwała.
- Tego się nie dowiecie. Chyba że...
Odeślą ich? Rozstrzelają?
- Lecz teraz to tylko próba. Wszyscy ukończycie eksperyment.
Stoję w wyznaczonym miejscu. Sytuacja sprawiła, że nie wiem gdzie są teraz Angela i Madi. Niestety. Jestem już spocona, mimo, że jeszcze nie biegałam. To emocje. Blisko mnie stoi Jane. Czy dobrze biega? Może jestem lepsza... Po kolei każdej z nas czip zmienia kolor z czarnego na czerwony. Na ekranie przed nami pojawia się odliczanie. 10, 9, 8 to tylko próba! 7, 6, 5 nic mi się nie stanie. 4, 3, boje się!! Nic mi się nie stanie. 2, 1 Już zaraz!
0!
Start!
Zaczynamy biec. Nagle zauważam łokieć dążący w moim kierunku. Próbuję zrobić unik, ale jest już za późno. Czuje ukłucie! Ból przeszywa moje ciało. To Jane! Zrobiła to specjalnie. Na chwilę staję, lecz adrenalina sprawia, że znowu zrywam się do biegu. Oglądam się za siebie i widzę leżącą na ziemi dziewczynkę. Ona płacze. Szybko przebieram nogami, raz jedna raz druga. Mój oddech przyśpiesza. Ręka ocieram czoło, pocę się. Po kolei przeciwniczki. Czas płynie szybciej. Kolejny zakręt na horyzoncie.
Skręcam, wyprzedzam Jane. Warczy gdy mnie zauważa. Uśmiecham się. Jestem lepsza. Jakaś lepsza dziewczyna przede mną potyka się o wystający z ziemi korzeń. Przewraca się na twarz. Jane próbując mnie wyprzedzić depcze jej po dłoni.
Widzę coś!
To chyba meta. Biegnę, jestem coraz bliżej. To nie meta tylko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz