czwartek, 30 lipca 2015

Historia Korytarza cz. 4

Teraz zajmiemy się bohaterami. To jedna z najprzyjemniejszych faz pisania książki. Nie trzeba opisywać w książce całej postaci, wystarczy, że Ty będziesz wiedzieć jak ona wygląda. Czytelnik może w tedy sam wyobrazić sobie postaci w książce. Potem powoli się pisze np.: postać patrzy w lustro i opisuje co widzi/ widziała ( jak w korytarzu). Oczywiście najpierw trzeba wybrać płeć i wiek postaci. Potem zajmujemy się twarzą, włosami. Ważną rzeczą jest również budowa ciała. Kolejnym bardzo ważnym krokiem do wymyślenia postaci jest jej charakter. Cechy tworzą przecież człowieka! Pamiętaj, że postaci w książce jest bardzo dużo, ale na początek najłatwiej zacząć tylko od kilku. Potem dopiero po kolei dodajemy kolejnych bohaterów.



wtorek, 28 lipca 2015

Sesja

      Pewnie nie wiecie, ale ja jestem ogromną fanką gołębi! Niektórzy uwielbiają świnki morskie, chomiki lub psy, a ja właśnie te prześmieszne ptaki. Oczywiście uwielbiam też koty i inne cudne zwierzęta, ale właśnie do tych organizmów pałam szczególną miłością. Dlatego pomyślałam, że zasłużyły na sesję.

 
 
Gołębie na fotografiach to nie są byle jakie gołębie, ponieważ to są Rzymianie, którzy korzystali z cienia kamieniczek na włoskiej starówce. Nie pogardzili również kąpielą w fontannie oraz wylegiwaniu się na głowach rzeźb.
 

 

 
Bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że znajdzie się jakaś kromka chleba znaleziona w torbie dla gołąbków! Naprawdę im spakowało, ponieważ jadły nawet z dłoni! <3 Oto ja karmiąca maluchy:
 
 
 
 

niedziela, 26 lipca 2015

"Korytarz" Rozdział 19

     Wiesz... Teoretycznie nie powinienem Ci nic mówić. Nie wiem czy chcesz wiedzieć, Kate - z uporem nie chce mi nic powiedzieć.
- Luis...
- Co? Nie muszę Ci niczego zdra...
- Proszę - przerywam mu.
- No dobrze. Kasują im pamięć i gdzieś wywożą.
- Chyba zaczynam powoli rozumieć.
Naprawdę! Luis niczego nie pamięta, a oni usuwają pamięć tym, których odeślą. Luisa ma czternaście lat czyli mógłby uczestniczyć w badaniach. Mówił, że wydaje mu się jakby kiedyś już tu był. Czy to nie może być prawda? Teraz mam jeszcze jedno pytanie potrzebne do rozwiązania tej zagadki "Czy to pierwsze takie badania? ".
- Wiesz czy to są pierwsze takie badania?
- Nie chyba trzecie lub czwarte, ale ja jestem tu pierwszy rok.
- Wydaje mi się, że drugi...
- Ale przecież, to nie możliwe! Pamiętał bym!
- Właśnie, że nie masz jak pamiętać!
- Jak to?
- Jest możliwość, że kiedyś brałeś udział w badaniach... Jest możliwość przywrócenia pamięci?- Byłoby świetnie gdyby tak!
- Możliwe, postaram się coś o tym dowiedzieć, ale to pewnie tajne informacje.
- Dziękuję Ci.
Przysuwam się do niego i go całuję. Każda kolejna sekunda pocałunku jest coraz piękniejsza. Luis łapie mnie w talii, a ja zaplatam swoje dłonie za jego szyją. Lekko się odsuwa po czym nasze usta znów się łączą.
- Proszę, dowiedz się przy okazji gdzie ich wywożą.
- Dobrze, postaram się. Kochanie.
Kochanie?! To słowo wypowiada tak czule, tak słodko!
         O czym gadaliście?- Szpieguje Madi.
- My... Tak po prostu, a co?- Kłamię.
- No o niczym, kochanie- ostatnie słowo bardzo akcentuje.- Słyszałam!
- Ale co słyszałaś?- Sprawdzam czy cała nasza rozmowa została podsłuchana, jeśli tak to... Będzie źle!
- Jak nazwał Cię kochaniem i widziałam jak się całowaliście- opowiada
 podekscytowana Madison, Angi chichocze.- To było takie słodkie, takie urocze!
- Cieszę się, że się cieszysz.
- Bardzo się na nas gniewasz, Kate? My chciałyśmy tylko wiedzieć, a Ty byś nam nie powiedziała.
- Tak! Jesteście wstrętne! - Krzyczę ironicznie.- Żartowałam, Angela trochę tak, ale przecież Was nie znienawidzę. Po prostu są sprawy o których wiemy tylko ja i Luis. Obiecuję Wam, że będę Was informować jak będę mogła. Lepiej żebyście o niektórych rzeczach nie wiedziały. Tak będzie lepiej, ok?
- No dobra... Dobrze całuje?- Madi zadaje kolejne pytanie.
- Tak, a co?
- No nic.
- Jak tylko spróbujesz Go pocałować to rozszarpie!
Zaczynamy się śmiać.
- Dobrze, dobrze.
- Co? Jest, aż taki fajny? Znalazłam Ci Mika!
- No tak! Musisz mi Go pokazać!
- Dziewczyny - przerywa nam Angela.- Co my zrobimy z tymi punktami?
- Pomyślimy... Przydało by się zorganizowanie imprezy, musimy się zabawić!- Proponuje Madison.
- Kupić szminkę, cienie do oczu oraz duży deser lodowy na spółę!
- To znaczy, że wydamy, aż dwadzieścia jeden punktów, zostaną nam tylko cztery- narzeka Angela.
- W następnej próbie też możemy trochę pozbierać- proponuję.
- No dobra...

sobota, 25 lipca 2015

"Korytarz" Rozdział 18

        Męczyły mnie jeszcze przez piętnaście minut. Zjadłyśmy kolacje, umyłyśmy się i położyłyśmy. Nie mogę zasnąć. Ciągle myślę o Luisie, o pocałunku. Nagle z oka wypływa łza. Kiedy ja ostatnio myślałam o rodzicach? Czy ja za nimi tęsknię? Tu jest pięknie czy okropnie?  To miejsce kojarzy mi się z rozstaniem, złem, brutalnością czy pięknem, miłością, Luisem? Szlocham.
- Kate, co się dzieje?- Pyta Angela.
- Ja jestem wstrętna, Angi - ledwo odpowiadam.
- Ale o co chodzi?
- Kiedy ostatnio wspominałaś rodziców?
- Może przedwczoraj.
- A ja jakieś trzy tygodnie temu!
- Ale...
- No właśnie! Nigdy ich nie zobaczę!
- Kochasz go?
- Kogo?- O kim ona mówi?
- Luisa.
A! Tak! Tak? Chyba tak...
- Tak.
- To się nie przejmuj.
- Tak?- Może to prawda. Jak jeszcze nie zwariowałam na jego punkcie to płakałam za nimi. Ale czy miłość potrafi zaślepić inną?
- Oczywiście! Chcesz zrobić Test Zakochania?
- O co Ci chodzi?
- Taki test czy jesteś zakochana. Dziewczyny w mojej szkole zawsze go robiły.
- No dobra.
- Ok, o kim lub o czym myślisz najczęściej?
- No...
- Szczerze!
- O Luisie i o tym miejscu.
- A co sprawia Ci większą przyjemność?- Gdy tylko zadaje to obie znamy odpowiedź. Od razu wiem, że to Luis. Chichoczemy.
- On- ledwo wyduszam, mam problem z mówieniem, bo się śmieję.
- No to jesteś zakochana na sto procent- troszkę się uspokajamy, ale zaraz potem znów wybuchamy śmiechem. Kładziemy się i zasypiamy. Oczywiście śni mi się Luis.
           Nie rozumiem tego- denerwuje się Madi. Luis zaczyna jeszcze raz.
- Powtarzam już trzeci raz. Kate i Angela zajęły wysokie miejsca w próbie eksperymentu. Angela zmieściła się w pierwszej piętnastce więc zdobywa piętnaście punktów. Kate za to jest osiemnasta czyli zdobywa dziesięć punktów. Razem dostajecie dwadzieścia pięć punktów.
- Ok, to rozumiem, ale co z tymi punktami?
- Możecie je wydawać na różne rzeczy. Mam dla was ulotkę -dla dziewczyn.
Podchodzi i daje mi ją, bo jestem najbliżej. Spoglądam na kartkę:

Sklepik
2 pkt- lody dla jednej osoby
3 pkt- cienie do oczu (3 kolory)
3 pkt- błyszczyk
3 pkt- szminka
5 pkt- ogromny deser lodowy
5 pkt- ciasto ( czekoladowe lub waniliowe)
8 pkt- sukienka ( w kolorze wieku)
10 pkt- brokatowa sukienka ( w kolorze wieku)
( sukienki można wybierać z pośród 4 fasonów)
10 pkt- organizacja imprezy z muzyką
15 pkt- kolczyki ( przekłucie)
18 pkt- zrobienie małego tatuażu
20 pkt- zrobienie dużego tatuażu
20 pkt- cały zestaw- lody dla 2 osób, cienie do oczu, błyszczyk, szminka, impreza z muzyką ( oszczędzasz 3 pkt)
 
- Dzięki, jeszcze uzgodnimy. Luis muszę z Tobą pogadać.
- Ok. Chodź na górę.
- Luis - pytam w sypialni-, co oni robią z tymi co nie ukończą eksperymentu?- Ostatnio ciągle się zastanawiam, a wiem, że on mi powie.

piątek, 24 lipca 2015

"Korytarz" Rozdział 17

        Wkładam łyżeczkę do ust. Lody topią się, aż w końcu je przełykam.
- Mmm... Pyszne!
- Wiem, moje ulubione.
- Moje też!
Przysuwam się do niego. Uwielbiam tu z nim przychodzić nie myślę wtedy o niczym innym. Luis kończy jeść i mnie obejmuje. Wtulam się w niego kończąc lody. Nagle coś sobie przypominam. "Skoro Luis ma czternaście lat to dlaczego nie uczestniczy w eksperymencie?" ciekawe...
- Hmm. Luis, skoro masz czternaście lat to dlaczego nie...- Nie dążę skończyć, bo mi przerywa.
- Też się zastanawiam... Mam podejrzenia.
Jakie? On również nie wie? Co robił kiedyś? Dlaczego nie wie?
- Ja... Nie pamiętam moich rodziców, nie pamiętam kim jestem, ale jak mnie tu przywieźli coś mi mówiło, że kiedyś już tu byłem- dodaje jakby czytając mi w myślach.-Nadal niczego nie pamiętam. Powiedzieli mi najważniejsze rzeczy i koniec.
- Co?!
- Mam powtórzyć?! Przecież słyszałaś!
- No wiem, ale...
- Myślę, że miałem uczestniczyć w badaniach.
- Ale?
- Ale wziąłem udział w wypadku samolotowym i nic nie pamiętam. Uwierz, to straszne uczucie...
Widzę, że chce mówić dalej, ale mu nie pozwalam i zaczynam go całować. Nasze usta cieszą się, że nareszcie mogą być razem. Luis łapie mnie w talii, troszkę się odsuwam. Nie za daleko, tak, że czuję jego oddech.
- Moje życie nie miało sensu- szepcze.
- Miało?- Nie rozumiem.
- Już ma, bo Ty tu jesteś.
           Gdzie Ty tak ciągle chodzisz z tym chłopakiem?- Dopytuje Madison. Pewnie będę musiała im powiedzieć... Ale nie tak łatwo!
- Rozmawiamy na temat...- No wymyśl coś!!
- Na temat? Czego?- Wtrąca Angela. No nie odpuszczą mi!
- Na temat sportu, eksperymentu.
- Nie wieżę Ci kochana...
- Ale... No...- Nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie Madi.
- Na randki?- Ciągnie druga.
- No może...- Wypaplałam!
- Ale słodko!- Radość Angeli jest nie do opisania!
- Opowiadaj!- Dręczy Madison.
-Ale to nic takiego... My przecież... Ale...
- Zazdroszczę, taki przystojniak! A jaki uroczy!- Angela mówi prawdę. Luis jest taki przystojny, uroczy, kochany, ale jest też mój i nie muszę im wszystkiego mówić.
- Ja widziałam jeszcze inne ciacho, mówiłam Wam. Mike.
- Musisz nam go pokazać, ale nie wymiguj się. Gadaj o Luisie.- Madi odkryła mój podstęp.
- Siadamy na taką jedną ławkę i gadamy... Może mnie czasami złapie za rękę.
        Złapie za rękę i nie tylko!

czwartek, 23 lipca 2015

Hej ;-)

      Cześć! Wróciłam do Was z dużą ilością nowych postów i przede wszystkim rozdziałów Korytarza!! Piszę teraz 23 rozdział więc pewnie się domyślacie, że niedługo będą kolejne urodziny bloga! Postaram się troszkę nadgonić z wpisywaniem nowych postów. Mam takie jedno pytanie: Jak mijają Wam wakacje? Może zaraz wyjeżdżasz, albo już wróciłeś z wakacji tak jak ja. Może już czujesz morskie fale? Może stoisz teraz przed wieżą Eiffla? Może zwiedzasz teraz Coloseum (polecam!)? A może odpoczywasz teraz w domu wylegując się na kanapie przed telewizorem? Piszcie!!
Znalezione obrazy dla zapytania wakacje

poniedziałek, 13 lipca 2015

"Dlaczego?"

Kochani, niestety teraz przez jakiś czas nie będę wpisywać nowych postów, bo wyjeżdżam. Ale mam dla Was jeszcze jeden wiersz.

? Dlaczego ?
 
Dlaczego odszedłeś?
Bo musiałem.
Dlaczego mnie wtedy zostawiłeś?!
Nie mogłem zostać.
Dlaczego mnie opuściłeś?!!
Już jestem.
Dlaczego mnie nie pocałujesz?
Bo nie mogę.
Dlaczego nie przytulisz?
Nie pozwolą mi.
Dlaczego wstajesz?
Bo muszę.
Dlaczego wychodzisz?
Bo mi każą.
Dlaczego ich słuchasz?
Bo nie mogę przestać.
Dlaczego?
Przepraszam...
 
 
Mam nadzieje, że każdy inaczej zrozumie ten tekst. 

czwartek, 9 lipca 2015

Historia Korytarza cz.3

      Wiem... Przepraszam za spóźnienie! Wydawało mi się, że mam wpisać kolejną część Histori Korytarza jutro! Dlatego się spóźniłam, chyba wiecie jak to jest w wakacje- wszystkie dni się mieszają! Wracając do opowieści...
Zjechałam, oczywiście troszkę się poobijałam. Przeżyłam :-). Potem trafiłam do jakiegoś obozu. Podobnego do kwatery nieustraszonych ( książka pt.: "Niezgodna") można było tam robić sobie tatuaże i różne inne odważne rzeczy, ja akurat miałam ogromną fazę na tą trylogię więc nawet o niej śniłam, ale mniejsza z tym. Było tam dziwnie. Sen przyśnił mi się jeszcze w zeszłym roku więc troszkę słabo go pamiętam... :-(. Ja ze snu ściągnęłam:
- Korytarz
- "Zjeżdżalnie" czyli akt odwagi
- Kobietę 
-... Jeszcze zobaczycie. (będzie może potem)
      Potem jest jeszcze jedna ważna rzecz w pisaniu książki: narracja.  To troszkę nudny, ale ważny temat. Można wybrać czas: teraźniejszy (np. idę) / przeszły (np. poszłam) oraz czy narrator jest trzecioosobowy  czyli ten, który nie należy do świata przedstawionego (np. poszli, poszedł / idą, idzie ) lub pierwszoosobowy czyli  narrator należy do świata przedstawionego, opowiada o wydarzeniach, których był/ jest świadkiem, lub w których sam uczestniczy/ ł (np. idziemy, idę/ poszliśmy, poszedłem).
Więcej porad w następnej części 

środa, 8 lipca 2015

'Mój taniec"

A to krótkie opowiadanie, postanowiłam opisać duuużo ruchu. Myślę, że taniec nadawał się idealnie! Na koniec jeszcze troszkę biegu... Chyba wyszło fajnie.

* Mój taniec *  
Wstaję z ziemi. Mam ochotę tańczyć. Unoszę rękę do góry, potem drugą. Kręcę się w miejscu. Świat wiruje wokół mnie. Podbiegam i wysoko podskakuję podnosząc nogę do góry. Lecę przez chwilę w powietrzu, a potem opadam na ziemię. Wykonuje kolejny obrót. Skaczę, podbiegam, kręcę rękoma. Przyciągam nogę do ciała, prostuję ją. Stoję przez chwilę na jednej nodze i upadam. Przewracam się. Z oka płynie łza, bo zdarłam sobie kolano. Podnoszę się i zaczynam biec. Szybko przebieram nogami. powietrza coraz mniej, wpadam do domu.

Pomad 1000

Jak pewnie się domyślacie, że mamy już łącznie 1011 wejść. Serdecznie dziękuję!!

                                                                                                                           DomCia

wtorek, 7 lipca 2015

"Korytarz" Rozdział 16

To jest budka. Na blacie stoi około trzydziestu kubków z czymś do picia. Woda. Oznacza to, że nie wszyscy dostaną... A jeśli ktoś weźmie dwa? Gdzie jest Madi? Gdzie jest Angela? Może wezmę dla nich picie?Jeżeli są na końcu nie dostaną... Muszę! Biorę. Wzięłam dwa kubki z wodą. Piję dwa łyki z jednego i dwa z drógiego. Pora znaleźć dziewczyny. Meta!! Widzę ją! Nareszcie! Jestem już tak zmęczona, że ledwo biegnę, ledwo dyszę. Umieram... Przy mnie stoi Luis. Liczy kolejność dziewczyn, które ukończyły już bieg. Jest bardzo zamyślony.
- Osiemnasta- informuje mnie i się uśmiecha. Ja również się uśmiecham. Zwalniam, aż w końcu staję. Zauważam Angelę. Podchodzę do niej.
- Hej Kate, jak Ci poszło?
- Mnie... Jestem osiemnasta, a ty?
- Ja jestem czternasta.
- Super Ci poszło, ale następnym razem będę szybsza!
- Dobrze! Mogę się założyć! - Jak chcesz! O co? Nic nie mamy...
W tym momęcie wybuchamy śmiechem! To prawda. Niczego nie mamy. Możemy się założyć o używaną szczoteczkę do mycia zębów.
- O przekonanie się.
- Ok. Wiesz gdzie jest Madi?- Dopytuję.
- Nie, może zaraz przybiegnie?
- Mam dla Ciebie wodę, już niewiele zostało, bo troche się wylało, ale spoko- przypominam sobie, że woda nie przyklei się do kubka.
- Dzięki, piłam już, ale daj mi łyczka- podaje jej kubek. Ona pije, a potem mi go oddaje.
        Madi dobiegła około pięć minut później. Była bardzo zmęczona oraz spragniona. Do mety dobiegła czterdziesta druga. To oznacza, że powinno sie jej nie udać. Musi jeszcze poćwiczyć. Daję jej picie. - Dziękuję Ci. Jesteś kochana- komentuje mój czyn, po nawodnieniu organizmu.
      Podchodzi do mnie Luis. Uśmiecham się, a on łapie mnie za rękę. On równiez się uśmiecha.
- Świetnie Ci poszło. Gratuluję.
- To dzięki Tobie!- Odpowiadam.- Dziękuję. Również jestem zadowolona.
- Może to uczcimy? Wiem, że ostatnio nie spędzaliśmy ze sobą czasu, ale to przez przygotowania do pruby. musiałem wybierać tor, szerokość. Oczywiście nie sam i nie mogłem tego robić weług swoich upodobań, ale i tak było ciężko.
- Byłoby naprawdę super!
- Może... Na naszą ławkę? Zapraszam Cię.
- To przyjdź wieczorem po mnie. I weź lody. Dużo!
- Dobrze, wezmę. Jakie?
- Mango na pewno!
Jestem coraz bliżej. Odważę się! Odważę się! Muszę! Podchodzę, nachylam się i całuję go w policzek. Potem odchodzę. Nagle nachodzi mnie myśl. Dlaczego on jest pracownikiem skoro ma czternaście lat?

poniedziałek, 6 lipca 2015

A ja polecam to

   UWAGA!!!!
Postanowiłam polecić Wam różne fajne blogi, strony. Co jakiś czas będę coś o nich wspominać. Polecam Queencake na facebooku. Naprawdę fajna stronka o JEDZENIU!! Można tam zobaczyć różne fajne akcesoria związane z JEDZENIEM i dużo innych ciekawostek z JEDZENIEM związanych. Polecam i zapraszam.
                                                    Queencake

To jest ważne + Hirtoria kotka

      Wiem, że w internecie jest już tego mnóstwo. Ale ja nie wytrzymam jeżeli tego nie wstawię. Ludzie! Nie Porzucajcie zwierząt!! Ja często jak widzę takie zdjęcia to się nim przyglądam. Na pierwszy rzut oka to pies, a potem... Chcę płakać. Ja sama miałam kontakt z takim zwierzątkiem, albowiem z kiciusiem. U mojej babci na wsi wieczorem zauważyłam z siostrą- Natalką- kota. Wyskoczył, chciał się przytulać, wejść do domu. Ja już miałam kota, moja Babcia również. Jeżeli ją wpuścimy to tu zostanie... I co z nią zrobimy?! Nie wpuściłyśmy, ale ona ku mojemu zdziwieniu przez całą noc jęczała, że chce wejść. Babcia się nie zgadzała.
                     Zdjęcie użytkownika CENTRUM POMOCY ZWIERZĘTOM "TRIP".
      Dni mijały (około dwa lub trzy), a kot nie odchodził. W dzień czuwał przy domku, a w nocy usiłował wejść do środka. Było mi go/jej coraz bardziej żal... Zabrałyśmy go do stodoły ( nie było tam zwierząt, tylko nasze- moje i mojej siostry miejsce do zabawy). Chodziłyśmy tam codziennie, więc nie było to dziwne. Tak naprawdę to on sam za nami poszła. Babcia nic nie wiedziała, a my się nią opiekowałyśmy. Pewnego dnia wzięłam ją na kolana. Kotek był w niebo wzięty! Tulił się, mruczał. Pokochał nas.
Pewnego dnia kiciuś tak bardzo chciał wejść do domu, że wdrapał się po Babci!! Niestety i tak nie mógł zostać. Nazwałyśmy ją Pomarańczka, bo myślałyśmy, że to ona. Rodzice przyjechali, zobaczyli kicie. Ale mówili, że nie możemy jej zabrać. Gdy otworzyli bagażnik, by zapakować rzeczy do samochodu. Niedługo mieliśmy wracać, gdy nagle zauważyliśmy, że Pomarańczka siedzi w otwartym bagażniku z zawiniętymi mówkami, zasypiała. Błagała żeby ją zabrać. Musieliśmy to zrobić! To ona zadecydowała. Przez całą podróż spała u mamy na rękach. Była szczęśliwa.


Simbuś- mój wcześniejszy kot, o jego wspaniałej historii też mogę później napisać- na początku troszkę się denerwował obecnością "Pomarańczki", ale po jakimś czasie się przyzwyczaił. Chyba nawet ją pokochał. Rodzicom niestety nie podobało się imię kici- okazało się, że naprawdę była dziewczynką- więc postanowiliśmy jej je zmienić. Nasz pierwszy kot otrzymał imię SIMBA, ponieważ jest królem- jak z bajki "Król Lew"- chcieliśmy nazwać kotkę NARA- jako żonę Simbusia- ale nie za bardzo nam się podobało i zdaliśmy sobie sprawę, że koteczka zawsze będzie młodsza od naszego Króla i że raczej nadaje się na jego córkę. Córka Króla Lwa nazywa się KIRA wiec tak już zostało. Jesteśmy szczęśliwi mając dwa kotki. Simbę i Kirę.

Historia Korytarza cz. 2

    Śniło mi się, że idę korytarzem szkolnym. Ale to nie był zwykły korytarz, bo to był w pewien sposób bazar... Tak! Bazar w szkole!! Ale wiedziałam, że jest tam niebezpiecznie. Dlatego miałam broń. Na szczęście nie musiałam jej używać, udało mi się. Wydawało mi się, że wiem gdzie idę, ale nie do końca. No bo gdzie mogłam iść idąc bazarem w korytarzu szkolnym? Nagle zobaczyłam że podłoga zaczyna się pochylać. Coś w stylu bardzo stromej zjeżdżalni. Tak jak w Korytarzu ;-). Różnica jest taka, że w śnie była krótka. Na końcu stała kobieta. Nie wiem jak, zauważyła moją broń- pistolet. Kazała mi ko jej zrzucić jeżeli chcę do nich dołączyć. A ja nadal nie wiedziałam o co chodzi! Coś mi mówiło, że właśnie po to tu przyszłam. Oddałam pistolet. Teraz miałam do niej zejść. Ale nie wiem dlaczego się bałam. Może dlatego, że tam było mnóstwo walizek? Pewnie bałam się, że się na jakąś wpadnę, a to raczej było nieuniknione. Ale wiedziałam, że nie mogę się wycofać. Usiadłam i zjechałam co nie było takie fajne.

Dalej za kolejne 2 dni ;-)

sobota, 4 lipca 2015

Historia Korytarza

        Skąd pomysł? Dlaczego piszę książkę? Może lepiej: jak? albo: Jak wpadłaś?
Oto odpowiedź:
        Pewnego dnia siedziałam sobie na balkonie i myślałam o czym napisać książkę...
Mam nadzieję, że wiecie, że to wcale tak nie wygląda! Cały przebieg wydarzeń jest zupełnie inny! To często długi proces, na pomysł wpływają czasami obrazki, wspomnienia, wypowiedzi innych- tak! Czasami wystarczy, że ktoś powie... no... może... np.: mama: "Ja jak byłam mała to wpadłam do takiej dziury...". Na pewno wiecie o co mi chodzi, bo to się zdarza. Od takiego zdania rodzi się cała, dłuuuuga historia z dzieciństwa rodziców, rodzeństwa, a może jakiegoś znajomego lub starszej koleżanki lub kolegi. Czasami my- pisarze- opisujemy większą część tej opowieści oraz dodajemy własne wymyślone z tamtym zdarzeniem przygody. Można dodać nawet miłość, jeżeli jej nie było lub jakąś śmierć, ale ciągle zostajemy przy tamtym sensie. Można też tylko " ściągnąć" wątek całej tej historii. U mnie było podobnie, ale na mnie wpłynął, a może mnie natchnął... SEN.
Ciąg dalszy już za 2 dni

piątek, 3 lipca 2015

Jest mi przykro...

        Jestem smutna, jest mi przykro, po co wpisywać posty, rozdziały skoro nikt ich nie ocenia? Skąd mam wiedzieć czy chcecie, chcesz czytać dalej. Może mam nie wpisywać? Może mam wpisywać częściej? A może rzadziej... Nie wiem sama... Cieszę się, że mam dużo wejść, choć ostatnio coraz mniej osób do Korytarza zagląda... Staram się go urozmaicić, ale... no... Nie mogę wszystkiego od razu. Zorganizowałam akcję "Jakieś pytania?", piszcie czego ode mnie oczekujecie. Proszę. Może mam się postarać wstawić jakąś sesję, może kolejny wiersz, kolejne rozdziały, krótkie opowiadanie, co chcecie! Może mogę wstawić zdjęcie oka... albo rączki... piszcie! Może mogę opisać całą historię powstania Korytarza, albo skąd wzięło się we mnie natchnienie pisania... Proszę, proszę, proszę! Piszcie co chcecie żeby tu było!
                                                                                             Dominika <3